Ubezpieczyciel wycenił Twoją szkodę? Zanim się zgodzisz, przeczytaj to

Kosztorys z towarzystwa ubezpieczeń to nie wyrok. To pierwsza oferta, zwykle najniższa możliwa, a często da się uzyskać znacznie więcej.

Pięć sposobów, w jakie tracisz pieniądze
1. Potrącenie za „amortyzację” części. Ubezpieczyciel liczy zamienniki albo odejmuje procent za wiek auta. Tymczasem Sąd Najwyższy w uchwale 7 sędziów z 12 kwietnia 2012 r. (III CZP 80/11) przesądził, że odszkodowanie z OC obejmuje co do zasady koszt nowych części. Obniżka jest możliwa tylko wtedy, gdy ubezpieczyciel wykaże, że naprawa podniosła wartość auta.

2. Zaniżone stawki za roboczogodzinę. Kosztorys ma odpowiadać realnym cenom warsztatów w Twojej okolicy, a nie najtańszej stawce w kraju.
3. Brak zwrotu za auto zastępcze. Nie musisz prowadzić firmy, żeby go dostać. Według uchwały 7 sędziów SN z 17 listopada 2011 r. (III CZP 5/11) ubezpieczyciel płaci za najem auta zastępczego także osobie prywatnej, nawet jeśli mogłaby jeździć autobusem.
4. „Szkoda całkowita” na siłę. Zaniżona wartość auta przed wypadkiem i zawyżona wartość wraku oznaczają, że dostajesz grosze.
5. Symboliczne zadośćuczynienie. Przy obrażeniach ciała pierwsza propozycja często nie ma nic wspólnego z realną krzywdą, leczeniem i utraconymi zarobkami.

Co możesz zrobić
• Nie musisz naprawiać auta, żeby dostać pełne odszkodowanie. Należy Ci się niezależnie od tego, czy i gdzie je naprawisz.
• Zażądaj akt szkody i kosztorysu. Ubezpieczyciel ma obowiązek je udostępnić.
• Przyjęcie przelewu nie zamyka sprawy. Uważaj natomiast na podpisywanie ugody. Ugoda zwykle zamyka drogę do dopłaty.
• Ubezpieczyciel ma co do zasady 30 dni na wypłatę. Po tym terminie należą Ci się odsetki.

Masz na to czas, ale nie nieograniczony. Roszczenia o odszkodowanie przedawniają się najczęściej po trzech latach.

Dostałeś decyzję z ubezpieczalni? Wyślij nam ją. Sprawdzimy, czy kwota nie jest zaniżona.

Udostępnij :